What is this blog about? / O czym jest ten blog?

This blog is going to be my journey into a fabulous world of yarns, threads, fabrics, embroidery, cross stitch, hand and machine sewing, tatting and crocheting. It is my journey in eighty reels around the sewing world I have recently embarked on :) Adieu!

Ten blog jest moją pierwszą podróżą w bajecznie kolorowy świat ręcznych robótek, igieł, nici, szydełek, czółenek i szmatek. To tu chce pokazywać swoje pierwsze zmagania z igłą i szydełkiem, uczyć się nowych technik, realizować projekty, dzielić obserwacjami itp. Zamierzam bowiem udac się w podróż w 80 szpulek dookoła krawieckiego świata :)
Ahoj!

Saturday, February 01, 2020

Królik, ku pokrzepieniu

Nowy rok robótkowy zaczęłam szydełkowymi maskotkami. Jeszcze nie tak dawno temu sama zastanawiałam się nad czym polega ten fenomen amigurumi i moda robienia szydełkowych zabawek. Widuję je regularnie na blogach, facebooku, pintereście, u znajomych... Ale jak dotąd zawsze podziwiałam je głównie z daleka, nie do końca rozumiejąc na czym polega ta fascynacja tworzeniem zabawek. Teraz chyba już wiem bo sama w nią popadłam odkrywszy przepiękny świat szydełkowych wzorów amigurumi dzieki magazynom szydełkowym i Etsy. 
Pomyślałam, że zacznę realizację swoich szydełkowych wzorów od czegoś prostego i przyjemnego do szydełkowania - królika z przytulnym szaliczkiem. Wzór zakupiłam na Etsy u Raula Toys.


Nie miałam dużej ilości cienkiej wełny więc użyłam włóczki grubości DK. Nie miałam pojęcia ile jej zużyję i czy mam wystarczająco dużo tego koloru kiedy zorientowałam się, że królik bedzie całkiem pokaźny :)


Po zszyciu wszystkiego okazało się, że długonogi królik mierzy 52 cm, włącznie z uszami! Byłam w lekkim szoku :) To największa szydełkowa zabawka jaką do tej pory zrobiłam. Jak się wkrótce okaże, rozmiar zabawki stanie się jej zaletą.



Pierwszy raz zmagałam się z wykonaniem "twarzy". Każdy, kto robi maskotki wie, że twarz jest najważniejsza w całej maskotce, to na niej skupia się cała uwaga i każdy szczegół musi być  estetyczny i dopracowany. Wystarczy przyszyć coś nie tak i już twarz traci proporcje i regularność.  Dla mnie osobiście twarz jest decydującym czynnikiem przy kupieniu wzoru, musi mieć w sobie to "cos" - słodkość, chytrość, przekorność, niewinność, foch albo charakter. Największym wyzwaniem było dla mnie wyszycie identycznych symetrycznych oczu. Nie jest idealnie ale chyba sie udało. Pierwsze koty za płoty. Jeszcze wiele do nauki przede mną.


Szaliczek nie mógł się obejść bez jakiegoś drewnianego guziczka bo przecież diabeł tkwi w szczegółach, nieprawdaż? :) Szary i róż - to taka dziewczęca kombinacja kolorów :)


Moja mama stwierdziła, że ten królik ma słodki i skromny wyraz twarzy, dla mnie jest on pouty - nadąsany. Taki słodki króliczy foch.


Po mimo pełnego wypełnienia poliestrem nawet zginają mu się nogi. To chyba przez tę długość.


Ramiona wypełnione były czesciowo bo ich góra musi leżeć płasko pod szalikiem. Wzór tego nie mówił ale wykminiłam na podstawie obrazków.



Mało brakowało a zapomniałabym dorobić mu ogonek :) Taki mały króliczy bobek.


Mały a jednak znaczący :)



Tak na prawdę powodem powstawania królika jest jedna mała dziewczynka - Sophia - 3.5 letnia córka znajomej z pracy. Los rzucił im kłody pod nogi kiedy pod koniec zeszłego roku dowiedzieli się, że mała ma nowotwór. Pomyślałam, że sprawię jej trochę radości osobistą przytulanką i przyjacielem na szpitalne wizyty. Królik już został podarowany i bardzo się spodobał. Za pozwoleniem mamy publikuję zdjęcia Sophii.



Z tego co mi powiedziano Sophia się już z nim nie rozstaje. Na zdjęciu widać, że królik jedzie z nią na wizytę w szpitalu. Patrząć na to w jaki sposób mała sciska królika doszłam do wniosku, że jego sporawy rozmiar nadaje się idealnie do przytulania. 
W pracy królik zrobił małą furorę, zostałam poproszona o dwa kolejne. Wiecie już zatem co będzie zajmować mnie przez kolejne dni :)

Miłego weekendu wszystkim i dziękuję za pozostawione słowo. 

Monday, January 27, 2020

Brajanusz i Rufus

Jakimś cudem jeszcze takich "poświąteczności" Wam nie pokazywałam - Proszę Państwa oto miś... miś jest bardzo grzeczny dziś.... Brian, the bear, a bardziej po polsku - Brajanusz Brunatny :)


Brajanusz sprawił sobie nie tylko choinkę na święta ale i młodszego brata :)  - Rufus, the reindeer.


I ten moment kiedy sobie uświadamiasz, że twoje młodze rodzeństwo jest od ciebie większe...(facepalm)


Brajanusz i Rufus to projekt autorstwa Tracy Coldwell, który był gratisowym dodatkiem do magazynu Crochet Now, nr 22. Od razu wpadł mi w oko.


Niestety jak to zwykle w życiu bywa wystarczyło wełny na tylko jeden z projektów toteż Rufuska i choinkę zrobiłam ze swojej włóczki, przez co widoczna jest różnica w rozmiarze. 


Zarówno Brajanusz jak i Rufi oraz ich choinkowe drzewko mieszkają już w Polsce :)

Tyle na dziś. 

Dziękuję.

(kurtyna)

Sunday, January 05, 2020

Poświąteczności :)

Święta, święta i po świętach. Byłam w Polsce ale jestem już z powrotem, tu, w UK. Nie zdążyłam Wam nawet zlożyć świątecznych życzen, tak mnie zajęło to podróżowanie do domu na świeta. Za to teraz, u progu nowego roku, 

życzę Wam 
wszystkiego co najlepsze, 
przede wszystkim zdrowia i wszelkich życiowych pomyślności, 
oby Wam się zawsze "chciało" - czy to tworzyć, czy pisać na blogu, czy też uczyć czegoś nowego a może rozprawiać sie z ufokami :) 
Samych pomyślności i kreatywnych pomysłów na cały 2020! :)

Na święta do domu w PL zawiozłam sobie parę szydełkowych choinek oraz skrzaty. Zdjęć doczekała się również gwiazdkowa girlanda, którą wykonałam w zeszłym roku i totalnie zapomniałam obfotografować :) (tak, tak, święta zawsze "wybijają" mnie z rutyny) Dziś nadrabiam zaległości w pokazywaniu.

No to lecimy :)
U rodziców na wigilijnym stole w tym roku gościły te dwa zrobione przeze mnie świąteczne skrzaty:



Tutaj razem z podarowaną choinką z poprzedniego posta :)




A w moim własnym domu kolejne 4 skrzaty stały się częścią świątecznej dekoracji


Bardzo szybko i łatwo je się robi. Tak się rozpedziłam, że powstało ich 6 w wersji świątecznej


Paseczkowe czapeczki z dzwonkami oraz szaliki bedą je odróżniać zimowo od nowych skrzatów nad którymi aktualnie pracuję :)



Wzór na skrzaty jest autorstwa Stelli z Stella's Yarn Universe z Etsy. 

Girlanda gwiazdkowa - to moja druga w dorobku tego typu girlanda. Wcześniej wykonałam taką. Tym razem postawiłam na klasyczne kolory świąt - kremowy/biały, czerwień i zieleń. Po rozwieszeniu tak właśnie wygląda:


Fajnie się ją robi. To jeden z moich ulubionych projektów.




Nie mogę się zdecydować, gdzie ostatecznie chcę aby zawisła toteż zmieniała ona swoje miejsce co jakiś czas. Chyba musze zrobić następną :) Potrzebuję krótszej. Może tym razem biel i szarości ewentualnie żółć?




Szydełkowo i hand-made'owo się u mnie robi coraz bardziej. Mam tez choinkę z własnymi dzierganymi bombkami.:) Brakuje mi tylko paru haftowanych prac. Muszę się zmobilizować aby oprawić w ramy te ukończone i dokończyć te zaczete krzyżykowe ufoki :)


Co roku robię do domu coś nowego i przywożę :) Podoba mi się takie kolekcjonowanie. Będzie co powspominać w przyszłości :)


A teraz czas na odkopanie wielkanocnych i wiosennych projektów :) Przyznajcie sie, kto z Was już o tym pomyślał? :)

Tuesday, December 17, 2019

Skandynawskie Choinki

Jak szkoda, że nie mieszkam gdzieś w Skandynawii. Miałabym pod dostatkiem natury i skandynawskich lasów. A skoro się nie ma to co się chce to można spróbować to sobie wyczarować :D O, tak właśnie! Zrobiłam sobie skandynawski szydełkowy lasek :P Od dawna chciałam coś takiego wykonać i nareszcie udało mi się ruszyć z tym projektem. 



Pracowałam nad nim systematycznie od tygodni, stopniowo dodając nowe choinki.


Trochę czasu zajęło mi zebranie samych materiałów - drewno, mech, mini doniczki terakotowe, farba "betonowa" w sprayu, biała glina, patyczki modelarskie, etc. T-ż pociął dla mnie specjalnie gałąź drzewa z ogrodu a mini doniczki z terakoty wygrzebałam gdzieś w zakurzonym centrum ogrodniczym i wtedy wiedziałam już na co mi się przydadzą :) Tym sposobem pozyskałam naturalne materiały za darmo ;) 


Najpierw powstały te trzy choinki w skandynawskich kolorach bieli, czerwieni, potem jeszcze niebiesko-szara...


Po nich dołączyły zielone... nie mogłam się oprzeć tym soczystym kolorom lasu.



Jedną z nich ozdobiłam przyszywanymi cekinami i koralikami bo stanie sie ozdobą stołu wigilijnego w Polsce. Podaruję ją rodzicom :)


Każdy cekin i koralik został recznie przyszyty. Jest z tym trochę zabawy ale jestem zadowolona z efektu. Chodziło o to aby choinka błyszczała na złoto. 


Nawet ozdobiłam ją z dwóch stron :) bo jesli stanie sie ozdobą stołu każdy kto przy nim siedzi będzie mógł ja podziwiać z różnych stron :D 


Poprzyszywałam również najmniejsze gwiazdkowe cekiny - takie "dziubdziusie", dosłownie ;) Myślę, że fajnie sie uzupełniają z wiekszymi gwiazdami.


I na koniec powstały jeszcze 3 w szarościach - nie mogłam się oprzeć tej kombinacji. Powstały z myślą o moim polskim domu. Lubię taką prostotę. 


Do nich dałam hand-made'owe drewniane guziki, koraliki oraz waxed cord - taki nawoskowany sznurek. Bardzo mi się podobają te szare, od razu stały sie moimi ulubionymi :)




Teraz myślę o stworzeniu jesiennej wersji lasu - bo kocham wszelkie jesienne projekty. Ale to już pozostanie wyzwaniem na nowy, przyszły rok. 

Wzory na choinki z których korzystałam to:

choinka z zaokrągleniami - ogólnie dostepny wszystkim i dobrze znany wzór z Pinterestu (nie wiem, kto jest jej oryginalnym autorem, wpisałam po prostu: choinka i dalej linki mnie zaniosły ostatecznie do jakiejs strony). Wzory na nią można też znaleźć na YouTube. 

choinka gładka - wzór płatny od Kamlin ze strony LoveCrafts

tyle na dziś, dziękuję za odwiedziny i wszystkie pozostawione komentarze :)

Pozdrawiam 

Titania

Friday, December 13, 2019

Robins

Chyba każdy zna malutkiego brązowo-czerwonego ptaszka o nazwie "robin" - polska nazwa - rudzik. W krajach anglosaskich jest on jednym z najpopularniejszych ikonowych symboli świąt bożego narodzenia i czestym motywem pojawiającym się na kartkach świątecznych oraz dekoracjach. Ma też znaczenie kulturowe, jest bohaterem różnych ludowych legend i jest on też darzony wielką sympatią przez ludzi, być może po częsci dzięki dawnym wierzeniom, że robin'y są  uskrzydlonymi posłańcami pomiędzy światem zmarłych a światem żywych. Stąd znane jest też powiedzenie:

Robins appear when loved ones are near

co tłumaczone jest: kiedy pojawia się rudzik, oznacza to że bliska nam zmarła osoba jest w pobliżu. Do dziś wiele ludzi wierzy, że pojawienie się rudzika w ich ogrodzie bądź na cmentarzu oznacza znak jaki dają nam nasi bliscy z zaświatów.
Piękne prawda? 

Ja również pozostaję pod urokiem tego malutkiego ptaszka, od dawna podglądam je w ogrodzie i bardzo chętnie je dokarmiamy z tż-tem. Dlatego postanowiłam, że w tym rok wykonam sobie kilka robinkowych ozdób. Kiedy pokazałam pierwsze 3 zrobione przeze mnie robinki na Fb i w pracy, od razu posypały sie zamówienia :) i tym sposobem z 3 robinów zrobiło się całe stadko.


W tempie ekspresowym powstało 17 małych robinków oraz 6 średnich i tak wyglądało drzewko które obsiadły :)


W miniony niedzielny mrożny poranek wyniosłam je do ogrodu, żeby zaczerpnęły trochę świeżego powietrza  :) 


Robiłam je w różnych odcieniach brązu, jedne jaśniejsze, drugie ciemniejsze. Wiadomo, różne były preferencje klientów.


Szybko i łatwo się je szydełkuje. Korzystałam z darmowego wzoru na małego robina z bloga Lucy Ravenscar a średniej wielkości rudzik to wzór zakupiony na Etsy od Lybo. 


Tak wyglądają robinki na drzewku w domu:


Bedą idealna ozdobą na choinkę w tym roku :) Marzy mi się takie stadko na choinkowych gałązkach...


Problem w tym, że praktycznie wszystkie sie wyprzedały i muszę teraz zrobić kilka nowych dla siebie i dla rodziny. Pewnie staną się też dodatkami-prezentami.


Niektóre robiłam też z włóczki Scheepjes Stonewashed i Riverwashed i bardzo mi sie podobają w tej wersji. Przecierka daje fajny efekt po szydełkowaniu.


Dzióbki klejone były z filcu...


U małych wyszywam oczka i dziubek z french knota.


2 małe robiny "w locie" :)




Jak fajnie wyglądają wsród oszronionych kamieni! :)


Uwielbiam zimę w UK - te dni z mrozem i szronem ale bez śniegu :)




Kiedy fotografowałam swoje robiny na zewnątrz, trafiła mi się mała niespodzianka - prawdziwy rudzik przysiadł na gałęzi drzewa, które rośnie w ogrodzie i przyglądał się temu co robię. Dosłownie 2 metry z dala ode mnie. Miałam wtedy aparat w ręku i udało się go uchwycić.


Potem sfrunał na płot i przyglądał się już z dala... Jako dzikie wolno żyjące ptaszki, robiny są wyjątkowo odważne i podfruwają blisko w nadziei, że trafi im się jakiś mięsny kąsek. Dlatego często widuje je sie w ogrodzie przycupnięte na uchwycie szpadla bacznie obserwujące świeżo rozkopaną ziemię w poszukiwaniu robaków. 
Do tej pory najbliżej udało mi sie do nich podejść na odległość ok. 1 metra. 


Kawa w kubku z robinem i robiny na szydełku w sobotni poranek - nic przyjemniejszego! :)


Mam nawet w posiadaniu dwa kubaski poświęcone temu ptaszkowi. Jedne z moich ulubionych :)




I na koniec miska pełna robinów :)



Rozleciały się już one do swoich właścicieli :) A mnie pozostała zaledwie ich garstka. Może uda mi się jeszcze dorobić kilka przed wylotem do PL.

Na koniec, dla fanów tego uroczego ptaszka świąteczna piosenka o robinach w wykonaniu niezapomnianego Michaela Jacksona jeszcze zza czasów zespołu Jackson Five. 
Na pewno ją znacie. Można pogibać się do rytmu :D



Pozdrawiam grudniowo :) Titania