What is this blog about? / O czym jest ten blog?

This blog is going to be my journey into a fabulous world of yarns, threads, fabrics, embroidery, cross stitch, hand and machine sewing, tatting and crocheting. It is my journey in eighty reels around the sewing world I have recently embarked on :) Adieu!

Ten blog jest moją pierwszą podróżą w bajecznie kolorowy świat ręcznych robótek, igieł, nici, szydełek, czółenek i szmatek. To tu chce pokazywać swoje pierwsze zmagania z igłą i szydełkiem, uczyć się nowych technik, realizować projekty, dzielić obserwacjami itp. Zamierzam bowiem udac się w podróż w 80 szpulek dookoła krawieckiego świata :)
Ahoj!
Showing posts with label jaja/eggs. Show all posts
Showing posts with label jaja/eggs. Show all posts

Sunday, April 07, 2019

Mythical Beasts czyli było sobie jajko...

#mitologicznie, #fantastycznezwierzaki, #parzystnokopytneitęczowe, #jajajakberety,  #takatamsobiebajka, #niedokońcawielkanocnie, #niemogęjużpatrzećnabiałykolor, #szydłomisieprzegrzalo, #yiiihaaa, #cipcip

Było sobie jajko... 


Pewnego dnia niespodzianie "skorupka"jajka pękła i na świat wyjrzało nieziemskie stworzenie... 


Stworzenie to nieśmiało zaczęło się rozglądać...


Kręcić....Wiercić...


Jeszcze chwila szamotania się ze skorupką jajka ...


I.... Plop! Świat wzbogacił się o kolejnego jednorożca :)


Potem były jeszcze inne jajka...


Duuuużo innych jajek, mnożyły się i mnożyły...



Aż pewnego dnia wykluła się z nich taka oto brać... 6 Wspaniałych :)) 


Mnożyły się i mnożyły te mitologiczne zwierzęta...


Bielutkie jak śnieg...


I każdy mienił się kolorami tęczy...


Mądrzały i rosły każdego dnia w siłę...


 I nawet utworzyły własne Zgromadzenie Jednorogich


Hmm...Wygląda na to, że planują przejęcie władzę nad światem.



Dobra, tyle tej bajki. Złaźcie z tej tęczy na ziemię :P

Zamówienie było i już. Babki z pracy. Zobaczyły taki jeden filmik z tym jednorożcem siedzącym w jajku gdzieś na facebooku i zaczęły mnie męczyć. Oj weź nam zrób takiego, dla moich dzieci, męża, babci, ciotki... Kupiłam wzór od Sayens Crochet i zaczęłam dłubać jeden po drugim. Najfajniejszą zabawą było przyprawianie im rogów (dosłownie!) i robienie grzywy oraz ogona. 


Każdy z nich otrzymał własną kapsułę, a.k.a jajo. Jutro pogalopują już do swoich nowych domów.


A na koniec wskoczyło jeszcze zamówienie na tego oto żółtego gościa:


Z tą różnicą, że Żółty nie planuje przejęcia władzy nad światem bo woli uprawiać jogę :D

 

Mówią: gimnastyka to podstawa ...


...dla Qurczaka ważna sprawa...


 Ręce w górę, potem w bok!


I do przodu wielki skok!


A gdy zrobi ukłon nisko,
wie, że sukces jest już blisko.


Ta da! Bo sprawny qurczak to dobry qurczak. Qurczę no!

Wzór na kurczasa od tej samej autorki: Sayens Crochet z Etsy. 

Tyle na dziś. Dziękuję Państwu :)

#Koniec

Sunday, June 07, 2015

O królikach co kłopoty sprawiały :)

Ta dam! Proszę bardzo! Przedstawiam Wam moją króliczą drużynę - projekt szydełkowy, nad którym pracowałam od jakiegoś czasu. Nareszcie gotowy do zaprezentowania :) Fju! 
Króliczki mogą być zarówno projektem na wielkanoc jak i ozdobą na codzień, np do kuchni :)


Dranie jedne dały mi popalić ale uparłam się mocno na te króliki żeby je koniecznie zrobić ;) Patrząc wstecz z perspektywy czasu, sporo "przeszłam" aby zrealizować ten projekt. Niby nie wygląda na trudny ale od początku coś szło pod górę. Zaczęło się od znalezienia potrzebnych do projektu beznóżkowych kieliszków na jajka. Jak się okazuje znalezienie tego typu białych porcelanowych kieliszków graniczy niemalże z cudem. Na ebayu znalazłam pojedyńcze białe beznóżkowe kieliszki ale to były okazy kolekcjonerskie i do tego z rysunkiem na porcelanie i każdy był inny. Niespodzianie z pomocą przyszło mi brytyjskie tesco. (Ufff!) Na ich stronie internetowej znalazłam komplet 4 kieliszków po całkiem okazyjnej cenie. Ucieszona zamówiłam sobie 2 komplety i miałam odebrać po paru dniach osobiście systemem Click and Collect. Jak się później okazało przegapiłam swój time slot przy odbiorze, pan z kieliszkami się zmył i zamówienie wróciło do tesco. (Doh!)  Nie pomogła nawet rozmowa z managerem tesco aby odzyskać te nieszczęsne kieliszki. Zamówienie przepadło. Nic to!
Znowu złożyłam zamówienie i tym razem odebrałam w Tesco w innym mieście. Odczekałam dwa dni i koniec końców kieliszki w końcu do mnie szczęsliwie dotarły! (Jupi!!) 
Gdy zaczełam szydełkować królicze spody - ściśle wg podanych instrukcji w gazetce- okazało się, że chociaż rozmiarowo podobne, moje kieliszki mają troszkę inny kształt niż te z projektu. Moje okazały się mieć nieco szersze spody i nie mieściły się w przyciasne królicze ubranko (Wrrr!). Prucie. Trzeba było przekształcić wzór tak aby kieliszek sie pomieścił a jednocześnie aby nie było za luźno. Następnie brzegi spodniej części królika należało wykończyć czymś co się nazywa reverse double crochet i tu zonk! - w magazynie objaśnienia jak takie coś zrobić były szczątkowe (najwyraźniej redaktorzy wychodzą z założenia, że czytelnik zna już wszystkie techniki szydełka) więc ostatecznie zrobiłam coś na własną modłę i tak już zostało. Dopiero potem,  po jakimś czasie dowiedziałam się, że reverse double crochet uchodzi tez pod nazwą crab stitch i odnalazłam w książkach wyjaśnienie jak takie coś wykonać. Spróbuję przy innej okazji :) Królikom celowo zostawiłam małe białe kołnierzyki - "koloratki" dla ozdoby :) 
Kiedy wypracowałam dolną część, wzięłam się za królicze czapeczki. I zgadnijcie co? Kolejny zonk! Rozmiar wyszydełkowanej czapeczki okazał się przymały na standardowej wielkości jajko. Czapeczka ześlizgiwała się. Więc od nowa trzeba było urabiać wzór tak aby czapeczka siedziała komfortowo na jajku. 
Potem przyszła kolej na uszy i tu też zaczęły się kolejne przysłowiowe schody - uszy robi się spiralnie przez co naturalnie się skręcają i używa się jednocześnie dwóch kolorów. Instrukcje z magazynu okazały się mało pomocne. Prułam i zaczynałam te wąziutkie rurkowate kłapciuchy chyba z kilkanaście razy i za każdym razem kolory mieszały mi się ze sobą a powinny tworzyć oddzielne połacie koloru. Ostatecznie metodą prób i błędów doszłam, że kolory nie będą się mieszać jeśli będę szydełkować jak przy metodzie intarsji. Intarsji co prawda jeszcze nie umiem na tyle aby móc się tym pochwalić ale doczytałam co nie co i wygląd uszu się znacznie poprawił :) Na koniec zostało tylko doprawić królikom pompony. 

Fju! Bitwa wygrana! 1:0 dla mnie :D



Króliczy kwartet składa się z 3 chłopaków i jednej pannicy :)
Żółty z różowym wydają się nadawać na tych samych falach....


Ale zielonemu coś się przysnęło w tym upale :) Za to pomarańczowy wydaje się być z czegoś wyraźnie zadowolony :D


Popas na trawie też musi być :) Kto by się nie chciał powygrzewać na słońcu?


Poniżej moje króliki ze swoim plakatowym idolem :D


Tak własnie wyglądały króliki z projektu :) Pochodzą one z gazetki Simply Crochet, wydanie nr 28.

Moje całkiem podobne, nieprawdaż? :)

Miłego weekendu wszystkim i kreatywnego tygodnia :) 
Dzięki tym wszytkim co tu zajrzą i pozostawią ślad po sobie :)

Titania xX x

Thursday, April 24, 2014

Bombki i jajka wielkanocne

Wielkanocnej twórczości ciąg dalszy.  Poza jednolitymi jajkami z poprzedniego postu tak naprawdę nie zrobiłam wiele nowych sweterkowych bombek w tym roku. I prawda jest też taka, że "skórki" do tych bombek powstały jeszcze w zeszłym roku tyle, że przez długie miesiące przeleżały w koszyku czekając na wykończenie. Więc sie zmobilizowałam na te święta - uprasowałam je, wypełniłam środki i dorobiłam sznureczki. Koniec konców wyszły 4 nowe - 2 jajka i 2 bombki. Planowałam też zdążyć przed wielkanocą z wiosennymi bombkami kwiatowymi (to moje ulubione i zostawiłam je sobie na "deser") ale jak zwykle zbrakło mi czasu. Niemniej nic nie stoi na przeszkodzie, żeby je jeszcze zrobić wszakże wiosna nadal trwa! :) Póki co pokazuję te co mam :) Aha, bombki i jajka pochodzą z książek Arne i Carlosa, których już dobrze znacie z mojego bloga bo nie raz wspominałam o tych skandynawskich projektantach. Jajko w paski jest mojego wymysłu :)


Robione są z norweskich włóczek: Lerke (bawełna + merino), Heilo i Falk (100% wełny). Kolory tych włóczek są naprawdę kuszące i przyciągają oko.


I bombeczki wiszące u mojej ręki :)


Następny post, uwaga: pokaże moje wielkanocne drzewko z jajkami :D Pozdrawiam wiosennie :)

Monday, April 21, 2014

Egghenge

Jak Wam mijają święta? Brzuchy pełne? Pogoda dopisuje? Mam nadzieję, że wielkanocne obchody udały się przynajniej większości z Was.
Dziś w ten Wielkanocny Poniedziałek, u mnie niekoniecznie mokry za to ciepły i słoneczny, chcę pochwalić się jajami z włóczki jakie wydziergałam przez ostatnie tygdnie zbliżające nas do Wielkanocy.
Takie właśnie jaja chciałam - same gładkie, bez wzorków, bez łańcuszków, stonowane barwy, robione na drutach z organicznej bawełny Sincere Freedom. Jednym słowem jaja "eko" albo jak kto woli Au Naturale :) Myślę, że wyszły całkiem nieźle.


Zrobiłam po 2 jaja z każdego koloru.  Jak dorwę jakiś pośredni odcień beżu to dorobię jeszcze ze 2 :) Skorzystałam z drutów obustronnych oraz z przepisu na jajko z wielkanocnej książki Arne i Carlosa.


Uwielbiam robiony na drutach klasyczny splot. Nie wiem czemu ale strrrasznie podoba mi się jego tekstura, prostota i geniusz tego wzoru a bawełna jakoś specjalnie to jeszcze podkreśla bo przy bardziej puszystej wełnie oczka tracą trochę swoją wyrazistość. Z tego własnie powodu jaja zrobiłam w gładkich naturalnych kolorach bez żadnych dodatków.


Przy okazji odkryłam, że dwa rodzaje redukowania oczek na drutach daja różne efekty. "Tylne" daje charakterystyczne widoczne ukośne sploty na bokach jajka, "przednie" redukowanie daje splot gładki co widać jak porówna się dwa niebieskie albo dwa brązowe jajka. Oba sposoby mi się podobają, chociaż tylne redukowanie oczek nadaje im tekstury i specyficznego charakteru :)

Dobrze je wypchałam poliestrem. Stoją jak jajka w gnieździe pingwina :D


Jajowy krąg Stonehenge albo raczej... Egghenge ;)


I jak kolosy kamienne na Wyspach Wielkanocnych (!!!) :)))



Tyle na dziś :)
Miłego dnia i dziękuję za pozostawione komentarze :-*

Sunday, March 09, 2014

Sweterki kubkowe

Od jakiegoś czasu podziwiam w internecie i w książkach wszelkie dziergane sweterki, rękawy czy oplotki na kubki do picia. Wzorów i wariantów takich wełnianych mug cozies (bo tak nazywane są po ang. albo mug hugs albo mug sleeves) jest mnóstwo! W jednym z archiwalnych numerów Simply Knitting były 3 propozycje kubkowych sweterków, które od razu wpadły mi w oko. Nadszedł czas na zmierzenie się z innym wzorem niż znany wielu osobom wzór stockinette - klasyczny wzór swetrowy. I voila! Oto moje pierwsze dwa prototypy, dziergane akrylem bo ja pierwsze projekty wolę zawsze robić na tańszej wełnie :)

Historia tych moich mug sleeves jest taka, że w pracy nie wolno nam spacerować swobodnie po korytarzach z normalnym (odkrytym) kubkiem herbaty tylko musimy używać safety cups - wszelkich kubków z nakrętką. Część z nas używa plastikowych kubków takich jak w podróży, ale ja nie lubię pić "plastikowej" herbaty więc korzystam z kubka ceramicznego :) Najpierw sprawiłam sobie ten czerwony w serduszkami (z eBay'a) a ten "dziergany" sprawił mi tż jako prezent bo dobrze wie, co ja lubię :) Pochodzi on z ceramicznej serii Nordic Pantry (!!!) z Sainsbury :) Bardzo go lubię i jest oryginalny pod względem wzoru (do tej pory nikomu w pracy nie udało sie kupić podobnego he he)  Kubki pomimo podwójnych ścian (rzekoma izolacja termiczna) i tak się mocno nagrzewają więc trudno je utrzymać w dłoniach toteż wełniany rękaw na kubek okazał się idealnym rozwiązaniem.


Tak naprawdę to już jakiś czas temu jako pierwszy wydziergałam ten turkusowy sweterek z wzorem w szachownice z przypadkowej wełny. Wzór był w miarę prosty i  bez problemu odszyfrowałam opis z gazetki. I zaczęłam używać go w pracy. Ale z biegiem czasu jak się okazało akryl, który nie jest naturalną włóczką,  trochę się rozciągnął pod wpływem gorącej temperatury. Częste zdejmowanie i zakładanie sweterka na kubek też powoduje, że się zrobił zbyt luźny więc należało sprawić sobie nowy rękaw :) A więc tym razem przyszedł czas na drugi wzór - lace czyli wzór ażurowy / koronkowy. Ten drugi wykończyłam w minioną sobotę.

 Moje kocię znowu nie mogło przegapić okazji fotografowania i dziś robi za statystę pozując specjalnie dla Was :)

Poduczyłam się paru nowych kroków z tutoriali i książek i udało mi sie wykonać pierwszy w życiu ażurowy wzorek. Może nie robi wielkiego wrażenia na kimś kto od lat dzierga swetry i chusty w ażurowych kombinacjach ale jestem z siebie dumna :P Teraz już znam kolejne kroki: yarn over, knit in the front and back, slip stitch purlwise oraz pass the slip stitch over :) 
Tak wyglądają projekty z gazetki:  Ten sam typ kubka, 3 różne rękawy.

 I moje własne:


Z projektu został mi jeszcze 3 wzór do wykonania ale wpierw musze lepiej zapoznać się z techniką cable knitting. Ogromnie mi się te sploty podobają i na mur beton rozgryzę ten 3 wzorek :)
Kiedyś jeszcze powtórzę te wszystkie trzy wzory w innych kolorach i z innym typem, lepszej jakościowo wełny. Akryl zastapi prawdziwa wełna :)

A tym czasem drugie jajco na drutach:


Na razie tylko "skórki" bo wypychać będę później. Jak zapowiadałam, w naturalnych kolorach. Ale zapewne dodam jakis pastelowy odcień :) 
W poprzednim postcie wspominałam yarn bowls - miski na wełnę. A oto co wynalazłam w domu: drewnianą miskę, którą jak się okazało zrobił w szkolnych czasach na lekcjach DT mój tż. Tyle czasu miałam ją pod nosem i nie zauważyłam! Odczyściłam, odkurzyłam i teraz będzie w sam raz na małe motki. Nie jest to co prawda typowa yarn bowl ale tymczasowo będzie pełnić jej rolę dopóki nie sprawię sobie prawdziwej.


Kolorystycznie idealnie sie wpasowuje w te ekologiczne kolory włóczki :) Bardzo lubię dziergać te jajka w wolnej chwili. To takie odprężające zajęcie na koniec dnia.

Tyle na dziś. Zmykam do nauki bo jutro zapowiada się dłuuuugi dzień. Więc życzę miłego startu w nowy tydzień :)