Kiedy ktoś zaczyna przygodę z szydełkowaniem maskotek zawsze jest ten "pierwszy raz" :) a właściwie to tych pierwszych razów może być wiele :P no bo tak: a to pierwszy miś, a to pierwszy lew, pierwszy pingwin, a to pierwsza lalka etc. I tak w nieskonczoność :)
U mnie dziś też jest ten"pierwszy raz" - poraz pierwszy zrobiłam polarnego misia :) Poznajcie się. Oto Oleg :)

Kiedy ujrzałam tego misia w magazynie szydełkowym Crochet Now (51) zakochałam się w tej maskotce i wiedziałam, że muszę ją sobie zrobić. Ujał mnie tą przytulną musztardową czapą i niebieskim sweterkiem. Idealny do zrobienia na te aktualne zimowe dni.

W oryginale miś nazywa się Girolle i do jego projektu użyta jest jakaś francuska wełna, o której znalezieniu mogłam jedynie pomarzyć ani też nie miałam ochoty szukać jej po sklepach i spędzać na nia całej fortuny.
Za to użyłam swojej bawełny i kolory sie idealnie spasowały - Drops Safran. Waga wełny: fine stąd miś wyszedł mały. Zaledwie 17 cm. Taki zgrabny, do kieszeni albo do postawienia na biurku :)
Miś jest autorstwa Alison North z Kornflake Stew. To mój drugi zrealizowany wzór od tej autorki. Pierwszym był Percy, the pudding z
poprzedniego postu.
Lubię takie niewielkie zabawki. Proste a jednoczenie efektowne. Mały rozmiar ma w sobie swój urok. Małe jest piękne :)
Jego żółta czapa - uszatka i długaśny szalik to niewątpliwie część jego uroku, nieprawdaż? Skojarzyły mi się z mroźną Syberią, stąd najlepiej pasuje mu jego rosyjskie imię - Oleg.
Moją jedyną modyfikacją wzoru było dorobienie mu małych uszu :) Jak można zaprojektować misia polarnego bez uszu??!! To się w głowie nie mieści :P Autorka chyba sądziła, ze mając czapkę nie będą mu już potrzebne...
Tak więc dorobiłam mu małe uszka, na tyle zgrabne aby nie przeszkadzały pod czapką. Jestem z siebie zadowolona. Hy hy hy! Brawo ja! :D
Myślę, że powrócę jeszcze kiedys do tego wzoru. Może nawet nie długo bo mam pewnien pomysł :) A w miedzyczasie kiedy lockdown i mróz trzymają nasz w ryzach, u mnie w pracowni praca wrze nad nowymi projektami :) Już wkrótce!
Trzymajcie sie ciepło! :)
Śliczności !!!
ReplyDeleteBrawo Ty! Miś cudowny! Uszy musiały być:))) Bardzo ładny wzór. Podziwiam Twoje prace. Są bardzo piękne i maja tyle uroku, że buzia się do nich śmieje:)
ReplyDeleteSerdecznie pozdrawiam:)
Brawo! Oleg rewelacyjny! Dobrze, że dorobiłaś mu uszy, bo faktycznie bez byłby troszkę dziwny ;-)
ReplyDeleteserdecznie pozdrawiam :-)
Jest genialny i cudowny :)
ReplyDeleteRewelacyjny jest ten miś :)
ReplyDeleteDobrze, że dostał uszka bo jak to tak bez uszu...
Pozdrawiam serdecznie :)
Przesympatyczny jest Twój Oleg!!! Od razu do niego się uśmiechnęłam po otwarciu posta. Zabawki są wdzięczne do tworzenia. Często ten sam wzór, a efekty różne. Brawo TY!!!
ReplyDeleteCudownie uroczy jest ten Twój miś Oleg. Bez uszu byłby niekompletny, wybrakowany, niepełnosprawny. Dobrze, że go ocaliła od traumatycznych przeżyć 😉
ReplyDeleteCudny Oleg i dobrze, że ma uszy:)) Będzie mógł maseczkę nosić - hi,hi.
ReplyDelete